Bartłomiej Zubek drewniany dom z 1892 roku pod Nosalem od dwóch lat ogrzewa powietrzną pompą ciepła połączoną z instalacją fotowoltaiczną.

Dlaczego wybrał Pan OZE?

Kiedyś przez przypadek tata nie domknął wieczorem podajnika w kotle na ekogroszek. Przez noc wszyscy prawie zatruliśmy się dymem. Wtedy postanowiliśmy: koniec, to ostatni sezon palenia w piecu i zaczęliśmy myśleć o bezpiecznym sposobnie ogrzewania.

Czym ogrzewał Pan wcześniej?

Ogrzewaliśmy dom systemem mieszanym: w zimie węglem (później ekogroszkiem), na wiosnę i jesienią drewnem, zaś w lecie wodę grzaliśmy w bojlerze elektrycznym.

Jakie pompa ciepła i fotowoltaika daje oszczędności?

Nasza instalacja pozwala zaoszczędzić ok. 1500 zł w ciągu roku. Gdyby dom nie był stary lub gdybyśmy mieli większą instalację fotowoltaiczną, rachunki za prąd spadłyby do zera. Średnio w ciągu roku dobowy koszt zagrzania wody użytkowej to 1,20 zł. Wiosną i w lecie, gdy fotowoltaika produkuje najwięcej energii elektrycznej, nie ma praktycznie żadnych kosztów: na naszym prądzie pracują też wszystkie sprzęty AGD i RTV. Nadwyżki prądu, które wtedy wyprodukujemy, oddajemy do sieci i za darmo pobieramy późną jesienią: starcza to do końca roku.

Jak instalacja radzi sobie w zimie?

Mroźne dni zdarzają się coraz rzadziej. W 2016 roku grzałka elektryczna, która wspomaga pracę pompy ciepła, ani raz się nie włączyła. Ostatniej zimy, gdy były mrozy po -25°C, grzałka pracowała w sumie przez 3 dni. Przy utrzymującej się długo tak niskiej temperaturze za oknem, w niekorzystanie usytuowanych pomieszczeniach w domu mieliśmy 18,5°C.

Największa zaleta OZE?

Nie spędzam czasu w kotłowni, tylko z dziećmi. Nie muszę już wyrzucać popiołu, czyścić pieca, zamawiać w lecie węgla i martwić się, jaka będzie jego cena i jakiej będzie jakości. Obsługa całej instalacji sprowadza się do wciśnięcia przełącznika na pompie dwa razy w roku: wiosną, by wyłączyć ogrzewanie domu i przed zimą – by je włączyć.[/vc_column_text]

1 Instalacja fotowoltaiczna jako dach garażu z możliwością gromadzenia wody deszczowej

rozmawiała Łucja Łukaszczyk, zdjęcia: archiwum Bartłomieja Zubka

[/vc_column]
[/vc_row]